BLOG 5PILLOWS

Paczka w RUCHu, czyli dostawca również ma wpływ na doświadczenie klienta

Czasami zdarza się tak, że coś kompletnie niezależnego od Ciebie może mieć ogromny wpływ na Twoje życie i na to, jak postrzegają Cię inni ludzie. Nie inaczej jest w biznesie.

Nawet jeśli masz naprawdę świetne produkty, kompetentną i miłą obsługę oraz doskonale zorganizowane wszystkie elementy internetowej podróży klienta po Twoim sklepie, coś może się zawalić.

Tym czymś jest często proces dostawy. Nieliczni przedsiębiorcy dostarczają paczki własnoręcznie. To czasochłonne i kosztowne. Choć od czasu do czasu warto to zrobić, aby wywrzeć świetne wrażenie na kliencie!

Kilka dni temu po raz pierwszy skorzystałam podczas składania zamówienia z opcji Paczka w RUCHu. Ta forma dostawy była najszybsza, najtańsza i z racji lokalizacji – najwygodniejsza. Nie było miejsca na problemy, bo zamawiany produkt miał być prezentem urodzinowym.

Problem jednak się pojawił. Fakt, wygenerowałam go własnoręcznie, ale przecież nieuwaga może zdarzyć się każdemu. Aby odebrać paczkę z kiosku, konieczne jest podanie kodu odbioru. Dostałam go jedynie w formie pojedynczego SMSa, którego nieszczęśliwie skasowałam.

Uzbrojona we wszelkie dane, które mogłyby połączyć mnie ze złożonym zamówieniem, poszłam odebrać paczkę. Nie przyszło mi do głowy, że brak kodu odbioru może okazać się problemem, który zajmie dłużej niż 3 minuty. I zaczęło się dobrze. Pani z okienka, nie przerywając telefonicznej rozmowy z koleżanką, poprosiła o nazwisko i wyciągnęła z zaplecza moją przesyłkę. Od książki, o której marzyła siostra, dzieliło mnie kilkanaście centymetrów. I wtedy padło hasło: kod odbioru. Wytłumaczyłam, że nie mam go z powodu gapiostwa i liczyłam na to, że znajdzie się inny sposób potwierdzenia, że to właśnie ja mogę odebrać tę paczkę.

Niestety, pani z RUCHu stanowczo stwierdziła, że nie ma takiej możliwości. Absolutnie. Nawet przerwała rozmowę telefoniczną, aby mnie o tym poinformować. Jedynym ratunkiem było zdobycie go SKĄDŚ. Wkurzyłam się, ale jednocześnie w swojej głowie tłumaczyłam panią z okienka procedurami, na które pewnie nie ma żadnego wpływu. Wróciłam do punktu wyjścia – bez kodu i bez paczki.

Po szybkim przeszukaniu internetu okazało się, że magiczny kod można uzyskać ponownie. W biurze obsługi klienta lub… bezpośrednio w miejscu odbioru przesyłek. Na szczęście BOK stanął na wysokości zadania i w niecałą godzinę miałam to, czego potrzebowałam.

Po południu wyrecytowałam przed panią z RUCHu wymagany ciąg cyfr i mogłam zacząć swobodnie myśleć o tym, jak zapakuję prezent dla siostry. Chciałam jednak być pomocna i uświadomić panią, że taka sytuacja nie musi się powtarzać. Wcale nie musi odganiać kolejnych klientów i generować w nich złych emocji, jeśli zapomną swojego kodu. Może wcisnąć magiczny przycisk na swoim ekranie i rozwiązać sprawę w kilka minut.

Eee, ja się tym nie zajmuję. Ludzie przychodzą, podają kod i wtedy wydaję.

Cóż, następnym razem na pewno nie zapomnę swojego kodu. I wybiorę inny kiosk.

PODOBAŁO SIĘ? PODZIEL SIĘ ZE ZNAJOMYMI!
Share on FacebookTweet about this on TwitterShare on Google+Share on LinkedIn
-->
Pokaż komentarze
  • Michal

    O masakra, mnie spotkało dokładnie to samo… Nie mogłem podać kodu, ponieważ rozładował mi się telefon i chcąc potwierdzić swoją tożsamość, okazałem dowód osobisty. Pani była nieugięta i… nieuprzejma. Musiałem więc na mrozie, w samochodzie zaparkowanym pod kioskiem podładować telefon.
    Po całym zdarzeniu chciałem złożyć reklamację do RUCHU, lecz nie znalazłem nawet kontaktu, by opisać całą przykrą sprawę.

    • http://5pillows.com/ Magda Tomaszewska

      Ta forma dostawy ma naprawdę fantastyczny potencjał, ale patrząc na własne doświadczenia i opinie pojawiające się w sieci – kompletnie niewykorzystany. Cóż, szkoda.

  • https://inpost.pl/ Karol Kamiński

    Tania opcja dostawy nie zawsze jest najlepsza, sam się sparzyłem na RUCHu i wiem co czułaś. Czasami brak empatii ludzi za okienkiem mnie przeraża…

    • http://5pillows.com/ Magda Tomaszewska

      Empatia to w ogóle takie słowo-klucz, o którym za często się zapomina. Szczególnie podczas pracy, w którą czasem wkrada się monotonia.

Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na newsletter!